Szkodliwość społeczna organizacji wymiaru
sprawiedliwości ? O co sędziowie toczą wojnę podjazdową z kuratorami
sądowymi.
Sędzia sądu powszechnego, to obecnie w Polsce chyba
jedyny zawód o stabilnej pozycji finansowej. Wystarczy, że „wykuje” na
pamięć trochę kodeksów i już jako sędzia może pławić się do końca życia w
rozlicznych przywilejach: a to immunitet pozwalający kraść bezkarnie w
hipermarkecie (jak to zrobiła sędzia w Szczecinie), a to gwarancja posady
do późnej starości, a to dodatkowe coroczne urlopy, a to wysoka pensja od
której nie płaci się składek na ZUS, w praktyce jedynie czterogodzinny
dzień „pracy”, liczna sieć ośrodków wczasowych, funduszy socjalnych i
nagród finansowych. Żyć nie umierać! Prawdziwa elita przywilejów, a gdzie
zasługi? Za tę najwyższą kastę urzędasów, wciąż płacimy wszyscy solidarnie
(prócz tych mądrzejszych, co podatków nie płacą na takie(!) państwo).
Ciekawe dlaczego aktorów podobne przywileje nie spotykają; oni prawie co
tydzień muszą „zakuwać” liczne strofy scenopisów. Na szpitale i pensje dla
lekarzy i pielęgniarek może nie być, dla Policji pieniądze są zbyteczne,
dla innych zawodów wielce społecznie użytecznych pieniędzy nie ma, ale dla
kastowej struktury sędziów rząd pieniądze zawsze znajdzie. A czym
"jaśniepaństwo" sędziowie narodowi się rewanżują, ten wie, kto miał choć raz
kontakt z sądem. Indolencja, ignorancja, arogancja, pretensjonalizm,
nepotyzm i nihilizm, to mają ci prawnicy do zaoferowania w zamian – a my
jeszcze im za to płacimy. Czy nie mamy tu do czynienia ze społecznym
pasożytnictwem?
Autor zdaje sobie
sprawę, iż słowa powyższe nie dotyczą wszystkich sędziów, jednakże skoro
istnieje korporacyjne przyzwolenie na społeczne pasożytnictwo sędziów, a
istnieje, to tworzenie socjopatologii wymiaru sprawiedliwości obciąża całą
formację.
Nasilająca się w ostatnich latach w Polsce
przestępczość, zarówno wśród dorosłych, jak i nieletnich, w dodatku
przybierająca coraz bardziej złożone formy oraz nikłe rezultaty
resocjalizacji w zakładach zamkniętych, sprawiła, że zaczęto „poszukiwać”
nowych systemowych rozwiązań prawnych zwiększenia efektywności działania
wymiaru sprawiedliwości. W poczuciu opinii społecznej niewątpliwie wymiar
sprawiedliwości tkwi w ostrym kryzysie, niewydolności struktur,
zadziwiających wyroków ferowanych przez sędziów. Rzeczywistość społeczna w
okresie transformacji ustrojowej w Polsce nasycona jest brutalnymi aktami
agresji w miejscach uznanych dotąd za bezpieczne. Już nie tylko wyjście z
domu na ulicę budzi dziś lęk, ale i miejsce pracy (z takimi formami agresji
jak mobbing czy plotka, które dotąd oficjalnie nie istniały w Polsce, a
mobbing nadal nie może znaleźć się w kodeksie karnym, choć trafił niedawno
po wielkich bojach do kodeksu pracy i to za sprawą ustawodawstwa Unii
Europejskiej). Szkoła również zalana jest agresją. Przypadek toruńskiego
nauczyciela pobitego przez uczniów w sali podczas lekcji, nagłośniony przez
mass media we wrześniu 2003 r., ukazuje powagę problemu (a to jednak tylko
wierzchołek tej góry ... asocjalnoci).
W Ministerstwie "Sprawiedliwoci" (czytaj: niesprawiedliwoci powszechnej), zdominowanym
obecnością sędziów, postanowiono rzekomo docenić rolę kuratora sądowego
działającego w otwartym systemie resocjalizacji, którego głównym odtąd
zadaniem miało być przeciwdziałanie przestępczości. W efekcie uchwalono
ustawę o kuratorach sądowych z dnia 27 lipca 2001 (weszła w życie z dniem 1
stycznia 2002r.). Fakt ten, naczelnik wydziału do spraw kurateli rodzinnej
w Ministerstwie Sprawiedliwości a zarazem sędzia sądu rodzinnego, dr
Krystyna Gromek uznała za „prawdziwy sukces społeczny zarówno w mikro-, jak
i makroskali”. Czy aby na pewno można mówić dzisiaj o sukcesie? Niebawem
upłynie dwa lata od wejścia w życie, rzekomo rewolucyjnej ustawy. Czy widać
dzisiaj jakieś jej pozytywne efekty? Wydaje się, że dopóki wykształcenie
prawnicze będzie uprzywilejowane w polskim życiu społecznym, kosztem
ciągłego upośledzania przez decydentów wykształcenia socjologicznego,
dopóty na poprawę jakości życia społecznego trudno będzie się doczekać.
Socjologia jest nauką o społeczeństwie, jego strukturze
i prawach rozwoju, o formach i przejawach życia oraz współżycia grup
społecznych, wzajemnych relacjach między ludźmi. Jednakże jest ona w
gruncie rzeczy krytycznym ujęciem życia społecznego, podważa obiegowe
opinie o funkcjonowaniu różnych zjawisk, dlatego irytuje wielu ludzi,
szczególnie tzw. ludzi władzy.
Czy można żyć bez socjologii, pewnie
można, ale czy warto!? Jeżeli chce się zachować człowieczeństwo, nie warto!
Socjologia próbuje nam wskazać, co jest lepsze; co powinniśmy wybrać, a co
odrzucić, jak zorganizować życie społeczne, aby było ono możliwie
sprzyjające rozwojowi wszystkich ludzi, czyli „pro publico bono” (dla dobra
publicznego).
Dzisiaj krajem rządzi się jedynie z dwóch perspektyw,
prawniczej i ekonomicznej, czy to jednak nie za wąskie spojrzenie na, tak
szerokie i bogate w zawiłości, życie społeczne. Obecnie wyraźnie widać, iż
prawnicy ustawili sobie podium, obwarowali się w korporacjach zawodowych i
zaciekle walczą o utrzymanie przywilejów (niekorzystnych, a wręcz
szkodliwych społecznie, a na pewno rażąco łamiących zasadę pro publico
bono). Tej grupie odpowiada status quo i dzierżenie złotego worka
przywilejów, intratnego biznesu, kosztem przeciętnego Kowalskiego, którego
pozbawiono ochrony przez prawo i dostępu do prawa.
A rzeczywistość zatrważa. Organizowanie przez prawników
życia społecznego, wymiaru sprawiedliwości, wielce społeczeństwu szkodzi.
Przestępczość, zwłaszcza młodzieży staje się w Polsce zjawiskiem masowym.
Przykładowo Zakład Karny w Pińczowie jest przepełniony. Przewidziano tam
515 miejsc, a więźniów jest 600. Dwustu z nich to młodzi ludzie przed 24.
rokiem życia, dwustu kolejnych młodych ludzi jest w przedziale wieku 24-30
lat . Obszar psychopatii bardzo się rozszerza, można już mówić o fali
psychopatii, która zalewa kraj. Asocjalność i wykolejenie społeczne jest
procesem i ma swoistą etapowość, a oparte jest na dwóch fundamentach: na
braku kontaktu (izolacja) i złym kontakcie z dorosłym. Po pierwsze, gdy
dziecko nie ma się z kim identyfikować (tzn. albo nikt się tym dzieckiem
nie interesuje, albo też przez otoczenie traktowane bywa z wrogością i
niechęcią, co wyzwala w dziecku również podobne reakcje) oraz po drugie,
kiedy osoby z którymi dziecko się identyfikuje, stanowią nieodpowiednie
wzorce dla ukształtowania „superego” (sumienia), gdy są to jednostki bez
odpowiednich zasad moralnych, nie umiejące panować nad własnymi impulsami
itp. Literatura poświęcona wykolejaniu się dzieci i młodzieży wskazywała
bardzo często, że ten typ przyczyn wykolejania się, a także tworzenia się
postawy antyspołecznej jest najczęstszy. Ponadto Z. Freud stwierdził, że
dziecko jest ojcem człowieka dorosłego. Takie będzie polskie społeczeństwo, w jakich
warunkach wychowawczych dzisiaj dorastają jego dzieci.
Niestety elity władzy, a co gorsze przedstawiciele
władzy sądowniczej, nie mają tej bolesnej świadomości, albo wiedzę tę
lekceważą. Jednakże najwyższy już czas, aby elity przywilejów zaczęły
pokrywać się z elitami zasług, jak stwierdził prof. Piotr Sztompka w
wywiadzie radiowym. Niestetyelity te, w naszym kraju wciąż się nie pokrywają. A to właśnie elity
przywilejów organizują dzisiaj, m.in. otwarty system resocjalizacji, czyli
tak krytykowaną przez media pracę kuratorów. Dlatego dyskusja publiczna o
organizacji pracy kuratora jest tak ważna, wykonuje on zawód zaufania
publicznego, więc społeczeństwo, aby zaufać, oczekuje od kuratora wysokich
kwalifikacji, wykształcenia społecznego, a zatem i dużej wiedzy społecznej,
używanej w myśl zasady „pro publico bono”. Niezrozumiała jest zatem obecna
podległość służbowa i decyzyjna sędziom sądów powszechnych, których
ograniczona i nikła wiedza społeczna, czyli świadomość, mentalność i
wyobraźnia negatywnych skutków społecznych swoich decyzji, wynikająca z
prawniczego wykształcenia nigdy nie dorównają w tym względzie wiedzy, np.
socjologów czy psychologów społecznych. Prof. Zofia Ostrihanska stwierdza, że kurator sądowy
odgrywa bardzo ważną rolę w całym systemie zapobiegania przestępczości. Ale
czy może być skuteczny, jeśli kolejne przepisy prawne i narzucone przez
prawników warunki pracy, wciąż wiążą kuratorom ręce(?)
Warto zwrócić uwagę na rozwiązanie francuskie,
polegające na istnieniu wyodrębnionej z sądownictwa (czytaj: nie z Ministerstwa Sprawiedliwości,
ale wyzwolonej jedynie spod władzy dyrektora Departamentu ds. Sądów
Powszechnych – co jest źródłem socjopatologii w funkcjonowaniu systemu
probacji w Polsce) instytucji Protection
Judiciaire de la Jeunesse, obejmującej swoją działalnością szereg różnych
zadań: zarówno nadzory nad nieletnimi, jak i przeprowadzanie badań
psychologicznych służących diagnostyce i poradnictwu, opiekę całkowitą nad
nieletnimi w małych placówkach, pomoc psychologiczną, przygotowanie
nieletnich do zawodu i samodzielnego utrzymania się. Takie skupienie w
ramach jednej instytucji różnych zadań służących jednemu celowi bardzo
wspomaga sprawowanie nadzorów.
Próby przekształcenia modelu kurateli sądowej zostały w
Polsce podjęte przez samych kuratorów zawodowych w 1980r. Na pierwszej
konferencji kuratorów zawodowych zaprezentowano pożądane kierunki zmian,
które jednak do dziś nie straciły na swej aktualności. Koncepcja ta
zakładała m.in. przejście od kurateli będącej pomocniczym organem sądu do
kurateli będącej merytorycznym i autonomicznym pionem wymiaru
sprawiedliwości oraz na nadanie kurateli sądowej charakteru wychowawczego,
terapeutycznego i opiekuńczego . Jednakże postulaty te nie mogą przebić się
przez ostry sprzeciw silnego lobby sędziowskiego. Badania przeprowadzone w
dwóch sądach rejonowych w dużych miastach w latach 1990-1993 wskazywały na
wysoki poziom niezadowolenia i frustracji kuratorów (E. Zasłonowska, 1994,
P. Stępniak 1988) . Podnieść należy, że podopieczni kuratorów sądowych z
reguły są zdemoralizowani w wysokim stopniu i bardzo późno pod kuratelę
trafiają, toteż reforma systemu kurateli wiąże się z potrzebą wprowadzenia
korekt merytorycznych w pracy kuratorów. Sam kurator powinien stać się
wyspecjalizowanym organem władzy publicznej. Bardzo dużym problemem w
zawodzie zaufania publicznego, jakim jest kurator sądowy, na którym ciążą
wielkie oczekiwania społeczne, jest biurokracja w instytucji, w której
pracuje. Jest oczywiste, że im więcej w pracy kuratora biurokracji tym
mniej jest resocjalizacji. Szczególną uwagę należy położyć na negatywne
przejawy biurokracji, czyli na biuropatologię. Od czasów znakomitego
socjologa niemieckiego Maxa Webera, który proponował biurokrację jako model
idealny instytucji w życiu społecznym, wydaję się, iż do dzisiaj przetrwała
jedynie biuropatologia.
Nadając kurateli status organu władzy,
wyzwalając ją tym samym spod zwierzchnictwa sędziów i dyktatu prawniczej
wąskiej mentalności, a często wręcz ignorancji, przełamując dalej błędne
koło biuropatologii, można zacząć mówić o właściwej pracy wykwalifikowanych
społecznie kuratorów, zaczynając od postawienia właściwej diagnozy
resocjalizacyjnej i jej wykorzystaniu w projektowaniu procesu
wychowawczego. Wychowanie resocjalizacyjne wymaga specyficznej diagnozy i
należy ją rozpatrywać wielowarstwowo, jeśli chodzi o zakres. Diagnoza
resocjalizacyjna jest rozpoznaniem symptomów, ewolucji i mechanizmów
regulujących nieprzystosowanie dzieci i młodzieży, sporządzonym
wystarczająco trafnymi i rzetelnymi metodami, pozwalającymi jednocześnie
określić rodzaj i kierunek wpływów otoczenia na przebieg i skutki
resocjalizacji osób diagnozowanych, w celu ich pedagogicznej oceny i
zaprojektowania optymalnego programu resocjalizacji oraz wdrożenia go z
punktu widzenia przyjętej aksjologii pedagogicznej, teorii resocjalizacji
oraz stwierdzenia stanów faktycznych.
Środowisko zawodowe kuratorów czuje się niezrozumiane
i przyjęło postawę „cierpiących w milczeniu”, szczególnie w obliczu
krytycznych artykułów prasowych oraz relacji i programów telewizyjnych
odnośnie pracy kuratorów. Wielce prawdopodobne jest, iż ową nagonkę
preparują niektórzy sędziowie (może ktoś z Krajowej Rady Sądowniczej)
zawistni o ostatnie podwyżki płac kuratorskich. Stawkom kuratorskim daleko
do sędziowskich uposażeń, ale chyba są sędziowie, którzy nie ustają,
upośledzają na różne sposoby, tę kuratorską, podległą im służbowo, grupę
zawodową. A wszystko to społecznym kosztem, hańbiąc swoje rzekome
powołanie, i nikłe już dzisiaj, zaufanie publiczne.
mgr Maciej Krzystek Kurator Aplikant Sądu Rejonowego w Kielcach Socjolog niezależny, e-mail: mkrzystek@wp.pl
Wesprzyj finansowo polską
socjologię krytyczną wpłacając dowolną kwotę, w tytule wpłaty wpisz
„darowizna”, na konto: Maciej Krzystek, nr 59 1600 1273 0002 1104 0201 1011